
wtorek, 25 września 2007
Sportowa torebka z kwiatuszkami

czwartek, 20 września 2007
Tajemnice damskiej torebki
Gdy Joan Crawford pozowała do słynnego zdjęcia z 1920 r. z jedną z pierwszych małych torebek, nikt nie przypuszczał, że wyewoluje ona do gigantycznego torbiszcza, zawierającego pół życia współczesnej kobiety. A skoro każda kobieta ma ją przy sobie codziennie, brytyjski rynek ubezpieczeniowy nie byłby sobą, gdyby nie próbował na tym zarobić.
Początki były zupełnie niegrożne. Kobiety trzymały w nich chusteczkę do nosa, potem ewentualnie jakiś drobny kosmetyk (to były czasy, gdy szminka była raczej farbką z pędzelkiem niż tym, co znamy pod tą nazwą dzisiaj). Rewolucję wprowadziły dopiero lata 40. XX wieku, gdy podczas zawieruchy wojennej torebka przestała być elementem zdobiącym i przekształciła się w coś w rodzaju przenośnego bagażu.
Tuż po wojnie dom mody Christiana Diora próbował odwrócić tendencję, wprowadzając na rynek malutkie torebki z luksusowych materiałów, jak choćby skóra aligatora (obrońców natury prosimy o nie rozbijanie monitorów - to było dawno). Nie na wiele jednak się to zdało. W latach 50. torebki nadal rosły. Pod taką właśnie dużą torebką Hermesa księżniczka Grace z Monako próbowała ukryć swoją ciążę. Model "Hermes Kelly Bag" stał się symbolem powojennej Europy i był sprzedawany całymi latami.
Potem poszło już szybko, na przełomie wieków torebki największych projektantów mody stały się jeszcze większe i wygodniejsze, próbując spełnić oczekiwania współczesnych kobiet, uważających, że muszą mieć przy sobie pół domu. Dotarliśmy już chyba do granic możliwości rozwoju torebek znanych nam w klasycznej formie. Yves Saint Laurent Double to raczej wór niż torebka, zmieści w sobie nawet drugą zmianę bielizny, butów i zapasową garsonkę. Niewiele mniejsze są produkty Miu Miu czy Chanel, o słoniowatych Vuittonach już nie wspominając.
Z rozczuleniem wspominamy niedużą, ale najdroższą torebkę świata, wartą kilkanaście miliardów funtów. Należała do baronessy Margaret Thatcher, która użyła jej jako broni: waląc nią w stół podczas obrad UE z krzykiem: "oddajcie mi moje pieniądze!", wywalczyła rabat w brytyjskiej składce do unijnego budżetu, który utrzymał się lat kilkanaście. Rabat utracił dopiero premier Tony Blair, który zapewne do dzisiaj żałuje, że na posiedzenie nie zabrał jakiejś męskiej torebki, których na New Bond Street przecież nie brakuje (nawiasem mówiąc: polecamy Iceberga).
Brytyjski rynek ubezpieczeniowy lubuje się w ubezpieczaniu wszystkiego, co można sobie wyobrazić, nie mógł zatem zapomnieć o torebkach i ich zawartości. Problem w tym, że podobnie jak w przypadku ubezpieczeń kradzieżowych dołączanych do produktów opłaconych kartą kredytową, tu również wprowadzono limit wysokości odpowiedzialności. Specjalistom wydawało się, że kobieta nie będzie nosić przy sobie rzeczy o wartości większej niż 550 funtów i taka jest najpopularniejsza suma ubezpieczenia.
Kobiety po raz kolejny udowodniły jednak, że są nieprzewidywalne. Oto kilka rzeczy, które noszą przy sobie na codzień Brytyjki - i to wcale nie "celebrities", lecz najzwyklejsze pracownice średniego szczebla menedżerskiego:
iPod video 80GB (250 funtów), telefon komórkowy BlueBerry (300 funtów), aparat cyfrowy Nikon Coolpix 7.1 (300 funtów), zestaw podręczny codziennych kosmetyków Elizabeth Arden (100 funtów), notatnik, długopis Watermana, srebrna papierośnica, miętówki, organizer na wizytówki, zestaw do szybkiego manicure'u, paszport, perfumy, portfel...
Ogromna różnica w poziomie zarobków powoduje, że na torebkowy zestaw akcesoriów kobieta pracuje góra dwa tygodnie - i to tylko wtedy, gdy nie ma ochoty na gonitwę za karierą. Wszystkie te rzeczy, brzmiące dla Polki raczej groteskowo, są w Londynie przedmiotami absolutnie pierwszej potrzeby. Szeroka sieć dostępu WiFi powoduje, że dzięki BlueBerry może w każdej chwili dostać ważną wiadomość o konieczności odebrania e-maila (którego można - i należy - od razu przeczytać), na iPodzie obejrzy w metrze kilka teledysków lub skróconą wersję wiadomości (ściągniętych przy pomocy wspominanego już BlueBerry - o ile nie zapomni specjalnego kabelka) a aparat fotograficzny jest absolutnie niezbędny, gdy w ośmiomilionowym tłumie Londonerów spotka dawno niewidzianą znajomą i pójdzie z nią na kawę do Cafe Nero (bo jest w nich dostęp WiFi). Z kolei skoro w koszmarnie wolnej District Line spędza się łącznie ponad godzinę dziennie w drodze do Chelsea czy Wimbledonu - to dlaczego niby nie poprawić szybko paznokci?
Problem w tym, że cała zawartość torebki po pierwsze potrafi ważyć już grubo ponad pięć kilo a po drugie: być warta ponad tysiąc funtów. W Londynie nie da się żyć bez korzystania z metra - jest to praktycznie jedyny sposób, aby nie spędzać w podróży z pracy do domu sześciu godzin. Dlatego też znany w Polsce podział na ludzi podróżujących tramwajami (w domyśle: biedniejszych) i samochodami, tutaj nie występuje. Widok polskiego hydraulika, siedzącego koło dziewczyny w kostiumie Chanel pracującej na subnotebooku Lenovo, nie jest w Londynie niczym dziwnym czy rzadkim.
Brytyjki wymyśliły zatem sposób, wprost genialny w swojej prostocie. iPody nakładają na siebie, doczepiając do nich odpowiednie akcesorium podróżne (może to być skórzana linka, ale równie dobrze solidny srebrny łańcuszek) i przechowując go w trakcie słuchania w miejscu, które zwykle służy partnerowi lub dziecku - choć raczej niepublicznie. BlueBerry'ego trzymają z kolei w wewnętrznej kieszonce kostiumu. Tym sposobem w razie kradzieży torebki otrzymamy odszkodowanie w wysokości do 550 funtów, a sprzęt elektroniczny ubezpieczamy oddzielnie w swoim oddziale NatWestu czy Barclay'sa - pilnując, aby ich wartość również nie przekroczyła kolejnych 500 funtów od sztuki. Dwie kradzieże, dwa zdarzenia, dwie polisy - proste, prawda?
Są również dwa nowe sposoby. Coraz częściej widać kobiety z dwiema torebkami (a właściwie: jedną torebką i jednym worem od Laurenta) lub też ciągnące za sobą... walizki na kółkach o rozmiarach bagażu podręcznego w samolocie.
Które to walizki ubezpieczamy oddzielnie za 30 funtów w ramach całorocznej polisy turystycznej, dostępnej w InsuranceAndGo na telefon...
źródło: http://e-insurance.pl
wtorek, 11 września 2007
Kopertówka - najmodniejsza torebka na jesień 2007
Kopertówka - zdecydowanie najmodniejszy model torebki na jesień. Od tych najmniejszych, do trochę większych, projektanci proponują zarówno te w stonowanych kolorach - głównie czerniach i szarościech, jak i w intensywnych, żywych barwach - żółci, pomarańczy, amarantowym różu, zieleni i innych. Zwykle bohaterka wieczornych wyjść, w tym sezonie będzie noszona również na codzień. Mimo, że nie jest zbytnio praktyczna, jest doskonałym dopełnieniem strojów dziennych np. zestawu - jeansy, top, żakiet. Sa też stylizacje, do których kopertówka absolutnie nie pasuje, chodzi tu stroje w stylu sportowym i militarnym. Źle komponuje się zwłaszcza z ciężkimi, masywnymi butami, jednak dobrze będzie wyglądała do baletek i butów na wysokim obcasie. Szczerze mówiąc wątpię, aby trend noszenia "torebki do ręki" na codzień przyjął się wśród praktycznych Polek, które preferują torby w rozmiarze XXL, które pomieszczą wszystkie atrybuty kobiety.
niedziela, 2 września 2007
W rozmiarze XXL - torebki w sezonie jesień-zima 2007/08
Obowiązuje spokój w kolorystyce, kształtach i dekoracjach.Nadal bardzo pożądane są duże pojemne torby zaskakujące nowymi kolorami, miękkimi wykończeniami materiałów i skór oraz interesującymi detalami. Trzy wiodące kierunki sezonu to Naturalność, Mrok i Brązowe Refleksy.
Naturalność: Obszerne torby XXL z krótkimi rączkami, torby-listonoszki, płaskie aktówki i torebki kopertowe w jasnych, neutralnych kolorach z dużą dawką szarości. Ważne są zmysłowe, przyjemne w dotyku materiały: skóra, zamsz, aksamit.






Mrok: Miękkie... frame bags... Dominuje czerń i kolory „prawie czarne”, które prezentują się interesująco za sprawą zróżnicowanej optyki materiałów: lakierowanej skóry, delikatnej skóry nappa, skóry naśladującej skórę krokodyla.
Brązowe Refleksy: Torebki-sakiewki z krótkimi rączkami, torby w stylu sportowym i jeździeckim wykonane z naturalnej, delikatnie teksturyzowanej lub wyblakłej skóry oraz futra i nylonu. Naturalne brązy, oliwkowa zieleń wzbogacona o ciepłe, dyskretne refleksy w metalicznych odcieniach miedzi i brązu.
Kolory
Powściągliwe, ciemne, harmonijne. Unika się wszystkiego, co krzykliwe i jaskrawe. Ważnym kolorem jest szary we wszystkich, bardzo różnorodnych aspektach od połyskliwego odcienia talku po prawie czarny grafit. Czerń również świętuje swój wielki powrót, podobnie jak brąz we wszystkich niuansach od beżu, koniaku po bardzo ciemny odcień testa di moro. Towarzyszą im akcenty ciemnej czerwieni, ciepłej oliwkowej zieleni, koloru benzyny, fioletu. Nadal pożądane są metalizowania – jesienią są jednak mniej intensywne.
Materiały
Miękkie, delikatne i szlachetne – cienka skóra cielęca i skóra nappa o naturalnych teksturach, ziarnista lub subtelnie gofrowana, postarzana, ale nie znisz-czona oraz satyna i najwyższej jakości nylon o delikatnym połysku oraz migotliwy matowy welwet. Materiały chętnie zestawia się na zasadzie kontrastu połyskmat, np. zamsz plus lakierowana skóra o mokrym wyglądzie. Powraca motyw skóry krokodyla, skór dzikich zwierząt, chętnie wykorzystuje się futro – w kolekcjach najwyższej jakości imitację zastępuje się oryginałami.
Rozmiary
Formy unisex w rozmiarach XXL. Preferowane są formy sakiewek z dodatkowymi zakładkami lub marszczeniami, torby „na ramię” przewieszone na ukos przez klatkę piersiową. Dominują kwadratowe kształty. Tendencja umiaru i powściągliwości w dekoracjach przekłada się na interesujące wnętrza torebek charakteryzujące się dużym indywidualizmem. Jako dekorację stosuje się ...findings... dyskretne stebnowania, małe nity. Zapięcia stanowią kreatywne wariacje na temat sprzączek, proponowane są nawet zapięcia na kłódkę.
Foto: Messe Dueseldorf/GDS/Tillmann
źródło: http://www.moda.com.pl








